Teresa zamarła na chwilę, słysząc słowa Marka.
Myśląc o Hectorze, uderzyło ją, że minęły wieki, odkąd ostatni raz go widziała.
Po krótkim milczeniu Teresa skinęła Markowi z wdzięcznością. "Liczę na ciebie, Mark" – powiedziała.
Po tych słowach dała mu znak, by wszedł.
Mark prychnął chłodno, chwycił swoją torbę lekarską i wszedł przez frontowe drzwi Rezydencji Sullivanów.
Troy wysiadł z samochodu i






