Marek nie wzdrygnął się na widok gniewu Troya. Zamiast tego zaśmiał się chłodno.
– Podoba mi się to. A co ci do tego?
Troy nigdy wcześniej nie spotkał kogoś takiego jak Marek. Bez względu na to, jak głośno krzyczał, Marek stawał się tylko bardziej arogancki i nie przestawał go prowokować.
Zrozumiawszy, że nic nie wskóra, Troy nie kłopotał się dalszą kłótnią.
– Wracam. Jeśli zostanę dłużej, pani Lo






