Słysząc głos Teresy, brzmiący jakby potrzebowała pomocy, Troy natychmiast zawołał: „Kochanie, jestem tutaj. Co się stało?”
Odpowiedział znacznie szybciej niż asystentka – Troy skończył mówić, zanim pracownica w ogóle zorientowała się, co się dzieje.
Kiedy Teresa zdała sobie sprawę, że na zewnątrz jest Troy, jej policzki zarumieniły się jeszcze bardziej. Czując się nieco niezręcznie, powiedziała: „






