Teresa mówiła z zimnym, szyderczym śmiechem, a jej słowa ociekały pogardą.
Kiedy Teresa obrzuciła samą siebie spojrzeniem, jej oczy pełne były kpiny i pogardy.
Charles wpatrywał się w nią w milczeniu, lecz w następnej chwili stracił panowanie nad sobą. Chwycił jej nadgarstek i przyciągnął ją gwałtownie do siebie.
Jednocześnie pochylił się blisko i zapytał: – Więc masz ochotę spróbować?
Rozchyl






