Kiedy Troy w końcu się zgodził, Teresa powoli opuściła broń.
Bez chwili wahania odwróciła się i ruszyła prosto w stronę Charlesa.
Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, po czym Teresa powiedziała: – Chodźmy. Wracajmy.
Charles wsunął pistolet do kabury, a jego wzrok spoczął na zarumienionych policzkach Teresy. Poczuł ukłucie dyskomfortu, ale zmusił się, by je stłumić.
Kiedy znów się odezwał, jego






