Na zewnątrz szpitala wieczorny szczyt był wciąż w pełni rozkwitu, a samochody płynęły nieprzerwanym strumieniem.
Teresa i Charles stali na ulicy, a ludzie pędzili obok, ich głosy mieszały się w ciągły szum tła.
Latarnie uliczne świeciły słabo, rzucając pomarańczową poświatę na ich twarze.
Teresa wpatrywała się w Charlesa, czekając na jego odpowiedź.
Domyślała się, że prawdopodobnie ją odrzuci.
Po






