Uśmiech Troya był niczym trucizna sącząca się pod skórę.
Teresa spojrzała na niego, czując, jak ją wciąga. Szybko się odwróciła i wysunęła z jego objęć.
"Czego chce Troy, mówiąc w ten sposób?" zastanawiała się Teresa. Nie mogła tego pojąć i nie odważyła się zaufać ani jednemu jego słowu.
Uwierzenie mu przyniosłoby jej tylko ból w świecie, gdzie kłamstwa i prawda były nierozróżnialne.
Nawet po tym,






