Stukot kopyt ucichł, pozostawiając za sobą absolutną ciszę.
Reyana patrzyła, jak pył osiada za odjeżdżającymi wojownikami. Jej żołądek ścisnął się z niepokoju.
Visha, wciąż zarumieniona po swoim małym epizodzie z Alfą, odwróciła się do Reyany z triumfującym uśmiechem. – To było całkiem wzruszające pożegnanie. Nie sądzisz? – Zrobiła kilka kroków w stronę Reyany, która patrzyła na nią z obrzydzeniem






