Reagan i Klara zbliżali się do komnaty Klary, gdy usłyszeli dobiegający ze środka cichy szloch.
Pospieszyli do wnętrza, gdy tylko uświadomili sobie, że to płacz.
– O Selene! Reyano! – krzyknęła Klara, przemierzając pędem pokój i zamykając Reyanę w mocnym uścisku, nie zważając na szloch wyrywający się z jej ust.
– Reyano… – zawołał Reagan, nie potrafiąc ukryć podekscytowania. To ułatwiało im spr






