Ciszę w pokoju przerwał głośny brzęk przedmiotów spadających na siebie w przestronnej komnacie Alfy Novaka.
Kipiał z wściekłości, której nie mógł opanować. Chodził nerwowo po swojej komnacie, zaciskając palce na kosmykach włosów.
Pot spływał mu po skroni, był wyraźnie wstrząśnięty.
Jego drzwi otworzyły się z siłą wystarczającą, by wyrwać go ze stanu gniewu, ale w niewielkim stopniu na niego wpłynę






