Jackson wyprowadził mnie do samochodu, trzymając mnie pod łokieć, jakbym była inwalidką. Kiedy już usiedliśmy na swoich miejscach, wydawał się trochę mniej spięty, a nawet obdarzył mnie drobnym uśmiechem.
Powiedział: "Wyglądasz pięknie."
Odpowiedziałam: "Jestem przerażona."
"Czym?"
"A jeśli twoi rodzice mnie znienawidzą?"
"Nie przejmuj się tym."
"Oczywiście, że się przejmuję!"
Zacisnął zęby. "Bez






