Kiedy odzyskałam świadomość, płakałam.
– Ciii, kochanie – mruknął Jackson, wspinając się na mnie. Rozłożył swój ciężar między moimi nogami i zaczął muskać pocałunkami moją szyję. Przywarłam do niego, ogarnięta falą uczuć, drżąc w następstwie ostrej rozkoszy i nagłego, bezdennego strachu.
Cokolwiek to było, nigdy wcześniej tego nie czułam. I to mnie cholernie wystraszyło.
– Już dobrze – szepnął, ob






