Potem opuścił usta na moją szyję i zaczął mnie pieprzyć.
Nie było to słodkie. Nie było delikatne. Nie było kontrolowane, ale było wszystkim, czego pragnęłam i potrzebowałam. Chwaliłam go tak głośnymi, rozwiązłymi jękami, że prawdopodobnie przestraszyłam psa Reksia na śmierć, gdy słyszał echa w korytarzach.
Jackson wciąż miał na sobie dżinsy, co w jakiś sposób sprawiało, że wszystko było jeszcze ba






