W odpowiedzi na lakoniczne oświadczenie Michaela, po prostu się uśmiecham. Mona Lisa. Mona Lisa. Mona-cholerna-Lisa!
– Pozwól, że się tego pozbędę, mała – Denny przerywa dziwne napięcie, chwytając moje stare krzesło i wytaczając je z mojego boksu. Wtacza nowe z triumfalnym: – Ta-da!
– Dziękuję. Świetnie. Wygląda bardzo... ergonomicznie.
Nie masz tyle rozumu, ile Bóg dał pchle, Joellen.
A zaraz po






