Odwleka chwilę z odpowiedzią, po czym mówi z obojętnym wyrazem twarzy: "Podoba mi się twój kot."
Mrużę oczy i obserwuję, jak beztrosko drapie pana Bingleya za uszami. "Czy to nie będzie kolidować z twoimi nagimi partyjkami pokera i seksem na stojąco w drzwiach z nieznajomymi?"
W jego oczach pojawia się rozbawienie. "Nie, po prostu przeniosę to na poranki."
Widzę, że mnie podpuszcza, co wydaje się






