— Boże broń, Kaczuszko, wcale nie!
Spoglądam wymownie na papierośnicę w jej ręce.
Machnęła nią jak Hermiona rzucająca zaklęcie. — O, to! Czyż nie jest elegancka? Znalazłam ją wczoraj po południu w kufrze, zapakowaną gdzieś w głębi mojej szafy ze starymi kostiumami scenicznymi. Poprosiłam Błogosławioną, żeby pobiegła do sklepu po paczkę papierosów, bo wyglądała dość smutno bez jednego. Kaczuszko, c






