Punkt widzenia Jocelyn
Joey siedzi na krześle obok materaca, na którym spaliśmy, i uśmiecha się do mnie, gdy widzi, że się obudziłam.
– Nie mów mu, że to powiedziałem, bo mnie zabije. Tata jest ze swoimi rodzicami – mówi z szerokim uśmiechem na twarzy, a ja chichoczę na widok jego szelmowskiego wyrazu twarzy.
– Zabije cię, bo powiedziałeś mi, gdzie jest, czy dlatego, że nazwałeś go Tatą? – pytam,






