Xander wszedł spokojnie do jadłodajni. Starał się jak mógł, żeby zdążyć na czas, ale nie dał rady. Rozejrzał się za jej znajomą twarzą, aż w końcu dostrzegł ją siedzącą przy długim oknie sięgającym od podłogi do sufitu.
Wziął głęboki oddech, zbliżając się do stolika.
– Hej, jednak dotarłeś – jej niezwykle radosny głos zadźwięczał mu w uchu.
Obejrzał się za siebie, żeby się upewnić, czy to do niego






