languageJęzyk

Rozdział 2_ Znajdź ją!

Autor: Sasha Jhorn19 sie 2025

Drzwi do sali otworzyły się po krótkim zapukaniu, dwaj mężczyźni weszli do środka i zobaczyli, że ich młody pan wciąż śpi.

Wymienili zmartwione spojrzenia. Jest już po dziesiątej rano, a on jeszcze nie wstał...

Jego powieki poruszyły się lekko, po czym otworzyły, ukazując szare, głęboko osadzone oczy.

– Szefie, obudził się pan! – wykrzyknął z ulgą jeden ze strażników.

Jego gęste brwi zmarszczyły się, gdy ręka powędrowała do tyłu głowy, którą przeszywał ból. Próbował przypomnieć sobie, co wydarzyło się poprzedniej nocy, ale w zamian poczuł tylko ból głowy.

– Co się stało? – wyszeptał, a raczej jęknął.

– Na wczorajszym przyjęciu ktoś pana odurzył, szefie, i nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko pana tu przywieźć.

Jego wzrok padł na małą plamę krwi obok niego na łóżku. Nagle w jego umyśle zaczęły odtwarzać się wspomnienia z poprzedniej nocy...

Na chwilę zamknął oczy i westchnął. – Gdzie ona jest?

– Szefie, jej nie ma.

– Znajdźcie ją! – rozkazał i wstał z łóżka.

***

W tym samym czasie w dużym salonie mężczyzna i kobieta w średnim wieku siedzieli na jednej z eleganckich skórzanych poduszek i przeglądali magazyn.

– Wow... ta sukienka jest taka ładna – zawołała Anita Sterling, pociągając męża za koszulę.

Aldrin Sterling ziewnął i przewrócił stronę na kolejny przedmiot, jednak magazyn został wyrwany z ich rąk przez młodą dziewczynę w wieku około osiemnastu lat.

– Alexo!

Alexa przewróciła oczami. Rzuciła magazyn na poduszkę po drugiej stronie i odwróciła się do nich z wściekłym spojrzeniem.

– Zgadza się! To ja! Wasz cenny syneczek nie wrócił do domu przez całą noc... Co zamierzacie z tym zrobić? Co?!

Wymienili krótkie spojrzenia. Jak to możliwe? Damien nie był typem, który nocuje poza domem...

I właśnie w samą porę rozległ się stanowczy krok i wszedł młody chłopak z skórzaną kurtką przewieszoną przez ramię.

– Dopiero wracasz z imprezy? Myśleliśmy, że...

– Będę w swoim pokoju i nie chcę, żeby mi ktoś przeszkadzał – wymamrotał i zostawił ich pytania bez odpowiedzi.

***

Tydzień później...

Bianca zmrużyła oczy, patrząc na Olivię, która właśnie opowiedziała jej o swoich przejściach sprzed tygodnia.

– Żartujesz, prawda?

Olivia westchnęła, wstała z różowego, księżniczkowatego łóżka Bianki i podniosła plecak.

Wyjęła białą kartkę papieru i podała ją przyjaciółce, która przez chwilę się wahała, zanim ją przyjęła.

Bianca przejrzała kartkę, a jej gałki oczne niemal wyskoczyły z orbit, gdy przeczytała jej zawartość.

– Powiedz mi, że to nieprawda, Olivio.

Olivia odwróciła wzrok od intensywnego spojrzenia Bianki. Wstydziła się.

– To prawda, Bianko.

Bianca zerwała się na równe nogi. Nie mogła przetrawić nowej informacji, którą właśnie otrzymała.

– Jak możesz być w ciąży, skoro jeszcze... wiesz?

Olivia wyrwała kartkę z rąk Biance i złożyła ją, zanim włożyła ją do plecaka.

– Opowiedziałam ci o tym, co się stało w szpitalu. Myślisz, że będę z tego żartować? Wariuję teraz, bo moja mama dosłownie mnie zabije, jak się dowie, że jestem w ciąży z nieznajomym.

Szczerze mówiąc, była zmęczona małymi dramami, które rozgrywały się wokół niej po niespodziewanej śmierci jej ojca.

W jej bursztynowych oczach zebrały się łzy na wspomnienie tego okropnego dnia. Straciła dwie cenne rzeczy tego samego dnia...

– Tak się boję, Bianko. Co mam zrobić? Nie mam pojęcia, kim on był. Wróciłam do szpitala, żeby się o niego dopytać, ale nie było po nim śladu.

Bianca objęła Olivię. To było straszne. Olivia miała zaledwie osiemnaście lat, a za kilka miesięcy skończy dziewiętnaście...

A co z jej edukacją? Bianca pocałowała Olivię w blond włosy.

– Znam pewną znajomą, Olivio... Przyjdź jutro, zabiorę cię gdzieś ze sobą.

Olivia pociągnęła nosem i przytaknęła. Była gotowa zrobić wszystko, by uchronić imię swojej matki przed hańbą...

***

Następnego dnia, zgodnie z umową, przyjaciółki spotkały się i wyszły. Przekonanie matek, by pozwoliły im wyjechać za miasto na ten weekend, było bardzo trudne...

Bianca ścisnęła dłoń Olivii. Zauważyła, jak bardzo zdenerwowana jest jej przyjaciółka, i była gotowa wesprzeć ją, jak tylko potrafi...

Olivia, która już wiedziała, dlaczego tu jest, przełknęła z trudem. Słyszała wiele historii o dziewczynach, które próbowały dokonać aborcji i straciły życie w tym procesie...

– Następna! – rozległ się rozdrażniony głos kobiety, wyrywając Olivię z zamyślenia.

– To ty, Olivio... Zaufaj mi, dasz radę.

Olivia skinęła głową i weszła do obskurnie wyglądającego pokoju. Rozejrzała się po ubogim sprzęcie leżącym dookoła...

Od razu wiedziała, że jest to nielegalna operacja prowadzona w tym miejscu...

– Wskakuj na stół i rozłóż szeroko nogi! – warknęła na nią pulchna kobieta.

Miała na rękach niebieskie rękawice i podniosła długi, cienki metal...

Jej wzrok padł na Olivię, która wciąż stała nieruchomo i rozglądała się po otoczeniu...

– Hej, panienko! Wskakujesz na to, czy nie?! Mam dużo rzeczy do zrobienia!

Olivia została wyrwana z zamyślenia. Nerwowo wspięła się i położyła na zimnym metalowym stole...

– Rozłóż szeroko nogi! – warknęła kobieta po raz kolejny.

– Słucham? – wypaliła Olivia, co wywołało uśmiech na ustach kobiety...

– O! Niedoświadczona, widzę. Postanowiłaś posmakować i zobacz, do czego cię to doprowadziło! Jestem pewna, że twój mały chłopak nie musiał cię więcej niż raz prosić, żebyś rozłożyła dla niego nogi... A teraz bądź grzeczną dziewczynką i zrób to!

Olivia zamknęła oczy i zrobiła tak, jak kazała jej kobieta...

– Dobra dziewczynka!

– Czy to będzie bolało? – zapytała nerwowo Olivia. To był pierwszy raz, kiedy podejmowała taki krok, i była zbyt przerażona i przestraszona...

– Żartujesz sobie? – zadrwiła kobieta, a ku jej zaskoczeniu Olivia usiadła i zeszła ze stołu.

– Przepraszam panią, ale już tego nie robię – zawołała i wybiegła z pokoju, zostawiając za sobą kobietę, która ją przeklinała...

Bianca, która cierpliwie siedziała przed drzwiami, czekając na wyjście przyjaciółki, przestraszyła się, gdy Olivia nagle obok niej przebiegła...

– Olivio!

– Taka tchórzliwa! Następna!

Bianca wstała i wybiegła ze starego budynku w poszukiwaniu przyjaciółki. Zauważyła Olivię, która pospiesznie szła ulicą...

– Olivio!

Olivia zatrzymała się i cierpliwie czekała, aż Bianca do niej dojdzie...

– Co to było, Olivio? Wyszłaś w takim pośpiechu. Pozbyłaś się tego?

Olivia zmrużyła oczy na Biankę. Nie było innego wyjścia, jak tylko to zrobić...

– Nie znasz ojca i jesteś jeszcze za młoda, żeby być matką. A co ze szkołą? Przed tobą jeszcze długa droga... Chodź, wracamy – powiedziała cicho Bianca i wzięła Olivię za ręce...

– Nie chcę tego robić, Bianko... Bardzo się boję... Nie mogę ryzykować.

Dotknęła swojego płaskiego brzucha. Nie mogła uwierzyć, że w niej rośnie żywa istota. Wciąż wydawało jej się to nierealne...

– Może to mój zły los.

Bianca westchnęła i położyła rękę na ramieniu Olivii...

– Dobrze! Wiedz tylko, że cokolwiek zrobisz... Zawsze będę cię wspierać.

– Dziękuję, że zawsze przy mnie jesteś.

***

Olivia zamknęła za sobą drzwi. Weszła do dziwnie cichego pokoju i przestraszyła się, widząc, że mama na nią patrzy...

Jej wzrok padł na otwarty różowy plecak leżący na krześle obok mamy i białą kartkę papieru w jej dłoni...

– Mamo, ty...

– Jesteś w ciąży, Olivio... Co masz więcej do powiedzenia?

Olivia nerwowo przełknęła ślinę. Bawiła się brzegiem swojej kremowej sukienki. W kącikach jej oczu zebrały się łzy. Widziała również łzy w oczach mamy.

– Minął zaledwie tydzień, odkąd twój ojciec na dobre nas opuścił, a ty tak bardzo się zmieniłaś! Czy zdajesz sobie sprawę, co zrobiłaś?!

Płacz Olivii nasilił się. Zawiodła. Była złą córką, ale kto ją wysłucha i uwierzy jej, gdy opowie o swoich przejściach z nieznajomym sprzed tygodnia...

– Przepraszam, mamo... Popełniłam błąd.

Sandy wstała i zmięła białą kartkę w dłoni...

– Błąd, co? Idź na górę do swojego pokoju i przynieś na dół walizki. Wyjeżdżasz z miasta, żeby zamieszkać z ciotką i to jest ostateczne!

Brwi Olivii zmarszczyły się. Czy mama ją wyrzuca? Skoro mama może jej to powiedzieć, to co powie reszta świata?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2_ Znajdź ją! - Mamo, tatuś klęczy. | StoriesNook