Anita zakryła usta dłonią, a łzy spływały po jej twarzy. Nagle Aldrin, który właśnie wszedł, otoczył ją ramionami.
– Boję się, Aldrinie… A jeśli coś się stanie mojemu biednemu synkowi?
– Nic mu się nie stanie, kochanie – próbował ją pocieszyć, ale w głębi duszy sam się bał, bał się stracić syna…
Damiena przywieziono kilka minut temu w bardzo złym stanie. Minęło już sporo czasu, a lekarze nie chcą






