Po odprowadzeniu Jacka do przedszkola, Rebecca jechała właśnie w kierunku lotniska. Początkowo chciała zabrać Jacka ze sobą, ale nie byłoby wystarczająco miejsca, licząc gości. Poza tym, pewnie będzie dużo bagażu, więc musiała zrezygnować.
Na szczęście na drodze nie było wielu samochodów. Dotarła na lotnisko około dziesiątej.
Raymond początkowo oczekiwał, że odbierze go szofer, ale Rebecca odmów






