Zadowolona, że jej plan przebiega pomyślnie, Sylphiette kontynuowała swoją grę i zachichotała nieśmiało: „Tye, zawstydzasz mnie!”
„Wolałbym panie Seet. Będzie lepiej, jeśli będziesz zwracać się do mnie po imieniu”. Evan ruszył zdecydowanym krokiem w stronę swojej sypialni.
Sylphiette stanęła jak wkopana, zastanawiając się, jak powinna zwracać się do Evana. W końcu podążyła za nim i zawołała czule:






