Evan był nieco rozczarowany i wydał z siebie niesłyszalne westchnienie.
Nie szkodzi, jeśli teraz nie chce ze mną być. Kiedy nadejdzie właściwy czas, z pewnością do mnie wróci.
– Śpijmy już. Robi się zimno. Masz, okryj się kocem, żeby było ci ciepło.
Jego głęboki, aksamitny głos działał tak uspokajająco, że zrobiło jej się cieplej na sercu.
Przykrywszy ją kocem, życzył jej dobrej nocy.
Obecność kog






