Wymierzyła sobie policzek.
Biorąc pod uwagę, że Evan zabrał dzieci na dół na spacer, czy w tym czasie wciąż mam szansę zrobić coś, by to naprawić?
Na dole.
Evan powoli wchodził po schodach, trzymając Mayę za ręce.
– Jestem zmęczona, tatusiu. Weź mnie na ręce – Maya zachowywała się jak dzidziuś, wydymając wargi.
Kucając, Evan położył dłonie na jej ramionach, spojrzał na nią oczami pełnymi ojcowskie






