Zaciągnąwszy się cygarem, Zac subtelnie wydął wargi, wydmuchując kłąb aromatycznego dymu na przystojną twarz Dominika. – Żyję wyłącznie dla korzyści. – Następnie uśmiechnął się, opuszczając wzrok na jego klatkę piersiową. – Zgodziłem się pomóc nie tylko dla tego, co mi zaoferowałeś, ale przede wszystkim dlatego, że czuję coś do ciebie. – Kiedy Zac mówił, pochylił się o cal bliżej w stronę Dominika






