Opierając się o pień drzewa, Veronica patrzyła, jak zamaskowany mężczyzna odchodzi coraz dalej. W końcu, stymulowana silną chęcią przeżycia, wstała i podążyła krok w krok za nim. Byli na pustkowiu, a wkrótce miało się ściemnić. Gdyby naprawdę miała zostać tu sama, nie wiedziała, z czym przyjdzie jej się zmierzyć. Nie chciała jednak umierać.
Słysząc dźwięk za sobą, zamaskowany mężczyzna idący przod






