Veronica wiedziała, że Crayson boi się, iż nie zdoła utrzymać jej w ryzach, ale on wiedział jeszcze lepiej, że była nie do opanowania.
Oprócz niego na kanapie siedziała również Destiny. Oboje patrzyli, jak Veronica powoli znika na szczycie schodów, po czym spojrzeli na siebie, czując frustrację.
– Panie Crayson, czy nie jesteśmy dla niej zbyt pobłażliwi? – Poprawiając grzywkę, Destiny westchnęła.






