nie miał zamiaru zwalniać. Właśnie wtedy, gdy był w pełni gotów wparować na ich terytorium, ochroniarz zatrzymał go, opuszczając szlaban.
Wtedy Czerwony Pyton wyjrzał przez okno samochodu, zmarszczył brwi i rozkazał z niezadowoleniem:
– Podnieś szlaban!
Ochroniarz spojrzał na niego i odpowiedział z surową miną:
– Proszę okazać przepustkę mieszkańca.
– Przepustkę? – Czerwony Pyton cofnął się w głąb






