Mimo tych myśli, Lynette niechętnie wróciła do sali wykładowej.
Zgodnie z jej obawami, gdy tylko przekroczyła próg drzwi, kilka osób otoczyło ją wianuszkiem. Carmen uśmiechnęła się i zapytała pochlebczym tonem: – Lynette, co powiedział pan Goldstein?
– Lynette, jak pan Goldstein rozwiązał tę sprawę?
– Ech. Jestem pewna, że pan Goldstein nawet nie odważył się pisnąć słowem! W końcu jej wujek to był






