Sharon z zażenowaniem zamachała rękami. – N-nic! – Została zdemaskowana.
– Pięć kilometrów! Już! – Czarny Pyton wpatrywał się w poczerwieniałą twarz Sharon, tłumiąc chęć uszczypnięcia jej w policzek.
Kiedy Sharon usłyszała jego polecenie, omal nie padła na kolana. Jej uśmiech był tak żałosny, że wyglądała, jakby płakała. Pod przymusem Czarnego Pytona Sharon niechętnie ruszyła w drogę. Całe szczęśc






