PERSPEKTYWA ARII
Stoję u wezgłowia łóżka Charlotte, ogarnia mnie chłodna determinacja. Jej oczy otwierają się i widzę płonący w nich gniew. Wie, że poniosła porażkę. Każdy jej oddech jest ciężki, szorstki świst wypełnia pokój. Złość emanuje od niej, siła, która zdaje się podtrzymywać jej dalsze istnienie. Pomimo jej stanu, kurczowo trzyma się życia, a uraza dodaje jej sił.
– Jak się ma nasza droga






