PERSPEKTYWA ARII
Łzy Lidii wysychają, gdy powoli się odwraca, gotowa opuścić salę szpitalną. Jej kroki są niepewne, obciążone ciężarem wszystkiego, co wyznała, i świadomością, że może na zawsze odchodzić z życia Ethana. W sposobie, w jaki się porusza, jest wyczuwalne poczucie ostateczności, jakby ktoś pogodził się ze swoim losem.
Ale gdy tylko jej ręka sięga do klamki, Ethan woła ją po imieniu.






