Nicole wyszła z gabinetu dyrektora i skierowała się prosto do kawiarni.
Niebo sciemniało, a zaczął padać mżawka. Ludzie spieszyli się, schodząc z ulic, tylko Nicole zdawała się niczego nie zauważać. Wszyscy rzucali na nią dziwne spojrzenia, myśląc, że musi oszaleć, wędrując po ulicy, gdy niebo miało się za chwilę otworzyć.
Nicole zignorowała ich spojrzenia i szła w swoim tempie. Lubiła ten chłód






