Pływałam i opadałam.
Nie mogąc nic poczuć.
Ciemność.
Uczucie najdelikatniejszej trawy pod moim ciałem.
Idąc w stronę klifu.
Znajdując białą kobietę na skraju urwiska.
Podążyłam bliżej bogini księżyca, zirytowana, dlaczego znowu tu jestem. Te spotkania doprowadzały mnie do szału, głównie dlatego, że nigdy nie miałam możliwości odwrócić się i odejść. Po prostu nie mogłam zignorować bogini i pójść w






