Tak jak powiedziałam, spędziłam dzień na dyskretnym obserwowaniu Laury.
W rzeczywistości nie zbliżyła się nawet do piętra IT ani nie spotkała z nikim z personelu. Co ciekawe, jej nastrój też był świetny, jakby kamień spadł jej z serca... I rzeczywiście tak się stało.
Patrzę na wiadomości od Tylera, podsumowanie tego, co wydarzyło się po tym, jak wyszłam z klubu z Julianem... czego oczywiście nie ż






