Widzieli, jak odepchnął własną matkę, ale go za to nie osądzali ani nie krytykowali, bo Eliza na to po prostu zasłużyła.
"Wszystkiego najlepszego, Jinn!" powiedzieli wszyscy i wznieśli toasty.
Jinn zaśmiał się cicho i po prostu zdmuchnął świeczki na torcie. Po odśpiewaniu mu "Sto lat" zrobili zdjęcia. To były jego najskromniejsze urodziny, ale też najszczęśliwsze ze wszystkich. Było już późno, a R






