Nathan wyrwał bułkę na parze z ust i cisnął nią do pobliskiego kosza. W tej chwili emanował pogardą dla tego nieproszonego jedzenia, jakby był ponad to.
Ton Tei natychmiast stał się ostry. – Jaka ironia. Dziesięć lat temu, kiedy się tu poznaliśmy, ty byłeś dobroczyńcą, a ja żebrakiem. Teraz nasze pozycje całkowicie się odwróciły. Nathan, wtedy patrzyłeś na mnie z góry. Czy teraz ja mam patrzeć z g






