– Zabrałam go specjalnie do domu – powiedziała chłodno pani Chen. – Byłam starszą w rodzinie Hillów.
W oczach Wiktorii zapłonął ogień. Szybko przeliczyła w myślach wartość Nathana po powrocie do rodziny Hillów i aż podskoczyła z radości, spodziewając się, że wystrzeli w górę.
Jej nastawienie do ciotki Chen stało się nagle wyjątkowo entuzjastyczne.
– Proszę usiąść, ciociu. Zaraz do niego zadzwonię






