Na dole, w hotelu, znajdował się dziedziniec, zaciszne i odosobnione miejsce, od dawna służące do poufnych rozmów. Kiedy Tea zaprowadziła tam Norę, ta ostatnia zdziwiła się: „Panna Fletcher dobrze zna to otoczenie hotelowe”. Choć ton był zaczepny, kryła się w nim nuta zdumienia. W końcu to własność rodziny Wilsonów, a ona od dawna ostrzegała, by mieć się na baczności przed Teą i jej infiltracją ic






