Na dole, w pokoju gier, Henry i Joshua grali w bilard.
Joshua, spokojny i opanowany w czarnym golfie, przymierzył się do uderzenia. Z wprawą pochylił się i uderzył. Piłka w paski z numerem 11 gładko wpadła do narożnej łuzy z ostrym stuknięciem.
Henry stał z boku, z papierosem między palcami. Strzepnął popiół, obserwując. – Hej, Joshua, to miejsce, to Królestwo Xyperii… czy oni tam w ogóle mają sto






