Na rozkaz Molly wszyscy natychmiast zaczęli się wycofywać.
Ale lawina to była zupełnie inna sprawa. Ryknęła z góry, uderzając jak fala tsunami.
Prędkość tylko wzrastała, wywołując reakcję łańcuchową, a masywne białe fale zdawały się wznosić i grozić, że pochłoną ich w całości.
Niebo było wciąż ciemne, a ośnieżona góra stroma. Za nimi wciąż spadało więcej śniegu, a ścieżka, którą podążali, dawno zn






