Martin wyglądał na wyraźnie spiętego. W tym momencie zdemaskowanie Vivianusa nie miałoby sensu. Nikt by mu nie uwierzył.
Pocałunek Shirley i Henry'ego był tak intymny, a dowody, które posiadał, były w najlepszym razie słabe. Kartoteka oficera daleka była od nieskazitelnej, a jednak Martin próbował podjąć śmiałe ryzyko, tylko po to, by zostać przechytrzonym.
Musiał przyznać, że Vivianus był sprytny






