Kiedy Evelyn weszła do kuchni, wypełnił ją zapach ciepłych tostów. Zauważyła Dereka, który wbijał jajka do miski, skupiony na ich ubijaniu. Podniósł wzrok i uśmiechnął się, gdy się zbliżyła.
– Chodź, usiądź – powiedział, odsuwając dla niej stołek przy wyspie kuchennej.
– Sama mogę to zrobić – odparła z lekkim chichotem, ale Derek pokręcił głową.
– Nie musisz, kiedy tu jestem – powiedział z łagodny






