W pokoju zapadła ciężka cisza, gdy słowa Evelyn zawisły w powietrzu między nimi. Eric wpatrywał się w nią, z wyrazem twarzy trudnym do odczytania – gdzieś pomiędzy szokiem, bólem i złością.
Claire spoglądała to na męża, to na pasierbicę, z bladą twarzą i oczami szeroko otwartymi z troski. „Eric, teraz jest czas, żeby posłuchać. Evelyn ma rację. Jesteśmy jej to winni.”
Derek stał nieruchomo obok Ev






