Wpatrując się w kłębiącą się mgłę, Sunny westchnął przeciągle. Nagle poczuł zmęczenie.
A raczej, nie tak nagle. Czas powtarzał się wewnątrz pętli, i o ile jego ciało wracało do stanu początkowego na początku każdej rewolucji, psychiczne wyczerpanie pozostawało. Łamacz Łańcuchów właśnie dobił do brzegu Kwiatu Wiatru, ale Sunny sam… spędził już cały dzień w najwyższej gotowości, w ciągłym napięciu,






