W końcu dotarli do kostnego sadu. Szkieletowe szczątki martwych potworności wznosiły się nad nimi, a subtelny, słodki zapach emanujący od Pustego Motyla przesączał się przez płynącą mgłę.
Członkowie kohorty rozejrzeli się spięci, zaniepokojeni upiorną sceną. Sunny jednak bywał na tym rozległym cmentarzysku wiele razy. Beztrosko przechadzał się między kośćmi, jego kroki były pospieszne.
"Za mną. To






