Lindsey dźwigała na plecach trzy surowe kamienie. Haylan rzucił na nią okiem, a ona poczuła, jak jeżą się jej włoski na ciele i szybko cofnęła się o krok. – Panie Jaber, źle mnie pan zrozumiał. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby pana zabijać.
– Przed chwilą mówiłaś co innego – odparł ostro Haylan.
– Nieporozumienie. To wszystko nieporozumienie.
Lindsey uśmiechnęła się i powiedziała: – Panie Jabe






