– Ajszo, dlaczego tak wcześnie? – ziewnęła Bree, widząc uśmiechniętą postać w swoim pokoju. Wyciągnęła rękę w bok, ale dotknęła tylko chłodu.
Alfa Ansaldo nie było obok niej. Ostatnia noc była pierwszą, kiedy pozwolił jej spać bez żadnych zakłóceń.
Wiedział, że będzie musiała wcześnie wstać i nie chciał, żeby miała cienie pod oczami, potrzebowała odpoczynku, by olśniewać podczas uroczystości.
– Tw






