Cisza była ogłuszająca i zdawało się trwać wieczność, zanim znajomy głos zabrzmiał, dając Rene promyk nadziei.
– Nie sądzę, żeby ktokolwiek zasługiwał na to, by płacić za grzechy swoich rodziców. Kiedy mój ojciec przyjął Rene do watahy Półksiężyca, moją pierwszą myślą było, że jesteśmy skazani na zagładę – Alfa Calhoun przemówił na korzyść Rene.
– Traktowaliśmy ją jak wyrzutka, mimo że we wszystki






