(Jayden)
Gdy zmierzamy w stronę parkingu hotelowego, Winona nagle zatrzymuje się jak wryta. "Nie możemy tam jechać tym samochodem," mówi cicho, ale stanowczo.
Spoglądam na elegancką, czarną limuzynę, którą wynajęliśmy. Pewnie ma rację. Rzucała się w oczy jak jajca psa w starym domu Winony.
"Okay," mówię, wyciągając telefon. "Zaraz zadzwonię."
Wybieram numer do mojego szefa ochrony, Gunnera, kt






